31.12 - 6.01 Co w telewizji, czyli filmy na ten tydzień


Po kliknięciu tytułu filmu zostaniecie przekierowani na stronę danego filmu na Filmweb.

31.12 poniedziałek


20:00 tvn: Vinci
komedia kryminalna
Robert Więckiewicz


20:25 tvp1: Rożowa Pantera
komedia kryminalna
Steve Martin, Jean Reno, Beyonce  

Recenzja: "Hobbit: Niezwykła podróż"

fantasy/przygodowy 
oryginalny tytuł: The Hobbit: An Unexpected Journey 
rok: 2012 
reżyseria: Peter Jackson 
scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Phillippa Boyens

Zacznę od tego, że film oglądałam w 2D. Zaciągnął mnie na niego chłopak i wielkie dzięki mu za to, bo bez chwili zastanowienia wystawiłam 9/10. W efekcie z seansu wyszłam dużo bardziej zadowolona ja, ale przejdźmy do recenzji.
Istotną, dla niektórych wręcz zaskakującą rzeczą, o której trzeba wspomnieć na początku jest cały klimat w jakim utrzymany jest film. Myślę, że nie będzie przesadą jeśli powiem, że na jego połowę składały się różnorakie zabawne momenty (na pewno było ich więcej niż tych mrocznych!). Nie znam nazw wszelkich stworów itd. z książek Tolkiena, także będę pisała po swojemu. Co wywoływało uśmiech na twarzy? Śmieszne postaci, takie jak zwariowany czarodziej, który jest typową postacią komiczną. Cały początek filmu, czyli wieczerza u Bilbo głównie bawi (podkreślam głównie – bo nie tylko) – zaskoczony wizytą niezapowiedzianych gości Bilbo i (zbyt) swobodne zachowanie krasnoludów. Nawet w dalszej części filmu niektóre momenty walk (np. z trollami) ewidentnie mają rozbawić widza.

27.12 - 30.12 Co w telewizji

Po kliknięciu tytułu filmu zostaniecie przekierowani na stronę danego filmu na Filmweb.

27.12 czwartek


20:00 tvn: Po zachodzie słońca
przygodowy
Salma Hayek, Pierce Brosnan, Woody Harrelson




20:00 polsat: Australia
melodramat
Nicole Kidman, Hugh Jackman

Wesołych Świąt!


Kochani!

Życzę Wam wszystkim radosnych, pełnych miłości Świąt,
spokoju, ciepła, spełnienia marzeń, cudownych chwil z najbliższymi,
no i aby znalazło się trochę czasu na odpoczynek
i obejrzenie tych filmów, które od dawna odkładaliście na potem.

Coś na Święta: "Grinch: Świąt nie będzie"



Widzę, że mnóstwo osób trafia na bloga szukając informacji czy w tym roku „Grinch” będzie leciał w telewizji, także pozwolę sobie dodać tutaj informację, że niestety nie będzie go, szukałam i szukałam w wielu programach i na wielu stronach i wszystko wskazuje na to, że nigdzie nie będzie można go obejrzeć w tym roku. Jednak będzie wiele innych filmów, zapraszam do przejrzenia listy najciekawszych moim zdaniem filmów TUTAJ.



Nienawidził świąt i świątecznej krzątaniny. Nie pytajcie dlaczego. Nikt nie zna przyczyny. 
O kim mowa? Oczywiście o Grinchu, bohaterze mojego ukochanego filmu świątecznego, któremu poświęcę dzisiejszy post. Większość z nas usłyszała o nim w 2000 roku, gdy został nakręcony film "Grinch: Świąt nie będzie". Jednak o Grinchu świat usłyszał pierwszy raz już w 1957 roku. Dla mnie nie jest to typowa, urocza, świąteczna bajeczka. Nietuzinkowy główny bohater, autoironiczny, odrażający, a przy tym wszystkim sympatyczny. Ktosiowo świetnie zrobione, cała scenografia, no i co najważniejsze charakteryzacja na najwyższym poziomie. Do opisania filmu użyję znowu słowa słodko-gorzki. Specyficzny humor i pewnego rodzaju krytyka konsumpcjonizmu. Dla mnie to naprawdę dobry film, ale dziś nie będę recenzować.

Recenzja: "Listy do M."

komedia romantyczna
rok: 2011
reżyseria: Mitja Okorn
scenariusz: Karolina Szablewska, Marcin Baczyński

No i udało się. Dla tych co nie widzieli – tak to prawda, że film się udał, jest zabawny, wzruszający i na poziomie. Losy zakochanych i zagubionych tym razem przecinają się 24 grudnia w Warszawie.  Nie będę opisywać tych kilku historii, bo byłoby to dość skomplikowane z uwagi na dużą liczbę bohaterów, historii i powiązań między nimi, także oceniając filmu zamiast nazwisk bohaterów, będę używać nazwisk aktorów.
Karolak standardowo, mimo, że odczuwam już lekki przesyt jego osobą to do roli złego Świętego Mikołaja, ciężko by było znaleźć kogoś lepszego na jego miejsce. Nadał pewnej dynamiki, może z tą swoją ciągłą wściekłością i nienawiścią do dzieci był chwilami przerysowany, ale okazał się niezawodny.

Recenzja: "Bogowie ulicy"


kryminał/thriller
oryginalny tytuł: End of Watch 
rok: 2012 
reżyseria: David Ayer 
scenariusz: David Ayer

6 dni – w tyle David Ayer napisał scenariusz. 22 dni – w tyle nakręcił. Mało? Bardzo mało, ale wystarczyło, aby stworzyć moim zdaniem jeden z najlepszych filmów roku. To nie jest prosta historyjka o gliniarzach. To jest bardzo intymny, kompletny obraz życia dwóch policjantów, pracujących w Los Angeles (w głównych rolach Jake Gyllenhaal i Michael Peña), ale nie tylko policjantów. Tutaj przypomniane, pokazane i podkreślone jest to, że także przyjaciół, partnerów dla swoich kobiet, po prostu ludzi, chociaż jasne, że służba jest nieodłączną częścią ich życia.

Recenzja: „Idź twardo: historia Deweya Coxa”


komedia/muzyczny
oryginalny tytuł: Walk Hard: The Dewey Cox Story
rok: 2007
reżyseria: Jake Kasdan
scenariusz: Jake Kasdan, Judd Apatow 

Miałam już wyłączać telewizor, ale zaczął się film no i jakoś tak wyszło, że zaczęłam oglądać, no i obejrzałam do końca. Bardzo miłe zaskoczenie. Okazała się to głównie parodia filmu biograficznego „Spacer po linie” opowiadającego życie Johnny’ego Casha (recenzję tego genialnego moim zdaniem filmu znajdziecie TUTAJ). W filmie można też odnaleźć elementy z życia wielu innych muzyków np. takich jak: Bob Dylan, Ray Charles, John Lennon, Jim Morrison.  

2014: Imigrantka - Joaquin Phoenix i Marion Cotillard


Joaquin Phoenix, większość kojarzyła go z „Gladiatora”, teraz także z „Mistrza”. Szukałam informacji o kolejnych filmach, w których go zobaczymy i troszkę znalazłam. „The Immigrant", bo tak w końcu brzmi tytuł miał premierę na Festiwalu w Cannes w 2013 (brał udział w konkursie głównym - został nominowany do Złotej Palmy). W Polsce zobaczymy go dopiero 14 marca.

Keira Knightley i Sienna Miller w obiektywie


Z powodu braku czasu postanowiłam zrobić coś odtwórczego, ale jakże miłego dla oka (damskiego i męskiego). Wrzucam najlepsze według mnie zdjęcia Keiry Knightley i Sienny Miller z sesji, głównie z Vogue, Harper’s Bazaar i Elle. Jak dla mnie są niesamowite! Fanom tego duetu polecam film "Edge of Love", o którym możecie poczytać TUTAJ.

10.12 - 16.12 Co w telewizji, czyli filmy na ten tydzień

10.12 poniedziałek: Królestwo niebieskie polsat 20:00

Dramat historyczny - kowal Balian po stracie żony traci wiarę w Boga. Jego życie jednak odmienia się, gdy odwiedza go słynny rycerz Godfryd z Ibelinu.

 
Orlando Bloom, Edward Norton, Jeremy Irons, Eva Green, Liam Neeson




 

Przegląd filmów z... Cameron Diaz

Blond włosy, niebieskie oczy, 175cm wzrostu. W tym roku skończyła 40 lat. Znana głównie z ról komediowych, bo jak sama mówi uwielbia się śmiać i rozbawiać ludzi. Użyczyła głosu Fionie w Shreku, a raczej Shrekach. Lubi odważne sesje, niezależna, pewna siebie, seksowna. Na jej długiej liście mężczyzn, z którymi się spotykała m.in. Jared Leto i Justin Timberlake. Cztery nominacje do Złotych Globów. Panie i panowie, naczelna blondynka Hollywood - Cameron Diaz.

7 grudnia: "Zabić, jak to łatwo powiedzieć"


„Killing Them Softy” – bo tak tytuł brzmi w oryginalne, wejdzie na ekrany polskich kin 7 grudnia. Scenariusz i reżyseria – Andrew Dominik, którego kojarzymy z „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda”. Brad Pitt, James Gandolfini, Ray Liotta i Richard Jenkins. Ze zdjęć wieje fajnym, mocno gangsterskim klimatem, za którym się stęskniłam, a oglądając zwiastun słyszymy Johnny'ego Casha. Brzmi nieźle co? (Przy okazji jeśli na blogu znajdzie się fan Casha, zapraszam na recenzję biograficznego filmu: TUTAJ). Film zainspirowany powieścią „Cogan’s TradeGeorge’a V. Higginsa.

3.12 - 9.12 Co w telewizji, czyli filmy na ten tydzień

3.12 poniedziałek: Mr. Brooks polsat 22:20

Mr. Brooks to spokojny, zwykły człowiek do czasu, gdy do głosu dochodzi jego alter ego Marshall - psychopata i morderca. Śledztwo w jego sprawie prowadzi uparta pani detektyw .

Kevin Costner, Demi Moore, William Hurt


 

 

Recenzja: "Broken Flowers"

dramat/komedia
oryginalny tytuł: Broken Flowers
rok: 2005
reżyseria: Jim Jarmusch
scenariusz: Jim Jarmusch

No i stało się. Zjadę film z Billem Murrayem. Ale cóż zrobić. Nie przepadam za filmami akcji. Nie tylko, ale lubię jak jest mało, oszczędnie, powoli, tak żeby pomyśleć, żeby się wzruszyć i tak dalej, ale ten film nawet dla mnie jest przesadą i reżyser poszedł niestety o dwa kroki za daleko. „Bo ty nie kumasz klimatu Jima Jarmusha”, a ja na to: rozumiem, żeby nie podawać wszystkiego na tacy, rozumiem, żeby widz sobie troszkę dopowiedział i żeby widzem zakręcić jeszcze bardziej kiedy się tego nie spodziewa. Chodzi o pewną przemianę bohatera, kilka symboli, ale co z tego skoro wymęczyłam się jak nie wiem co. Komedia – nie zauważyłam - oprócz ostatnich 10-15 minut i ostatniej sceny, która szczerze mnie rozbawiła. Uwielbiam Billa Murraya i gdyby nie to, że to on grał główną rolę i najzwyczajniej w świecie go lubię to bardzo możliwe, że wyłączyłabym film (mówię trochę z przesadą, bo jeśli chodzi o wyłączanie to jestem przeciwniczką robienia tego, a potem jeszcze oceniania filmu, chociaż przyznam, że dwa razy w życiu mi się zdarzyło).