dramat/komedia
oryginalny tytuł: Wish I Was Here
rok: 2014
reżyseria: Zach Braff
scenariusz: Zach Braff, Adam J. Braff
"Zostań, jeśli kochasz" z coraz bardziej popularną Chloe Grace Moretz i "Zanim zasnę" z oscarowym duetem - Kidman i Firthem przyćmiły "Gdybym tylko tu był", które 12 września również wszedł do kin. Będąc w potrzebie wyluzowania się i poszukując relaksu nie wiedząc o nim nic wybrałam się na seans. Nie spodziewałam się zbyt wiele i to też dostałam. Czy było warto? Nic by się nie stało gdybym trafiła na inną salę kinową, ale zdecydujcie sami.
Widziałam mnóstwo takich filmów. Wy pewnie też. Stawianie czoła chorobie czy śmierci bliskiej osoby, a w między czasie dojrzewanie i rozwiązywanie problemów dnia codziennego. Trochę śmiechu, trochę płaczu - to mogliśmy oglądać m.in. w "Spadkobiercach", "Rodzinie Savage" czy "Elizabethtown". Film nie uraczy was niczym nowym, za to poklepie po ramieniu i przypomni jak ważna jest rodzina. Pojawiło się dosłownie kilka naprawdę zabawnych scen, było trochę nawiązań do popkultury, ale za wiele żartów mnie zwyczajnie nie bawiło. Produkcji brakuje też płynności. Zdarza się sztywne przeskakiwanie ze sceny do sceny. Tym razem Braff nie uniósł piekielnie trudnego zadania napisania scenariusza, wyreżyserowania filmu i jeszcze zagrania w nim roli głównej.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joey king. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą joey king. Pokaż wszystkie posty
"Oz Wielki i Potężny" - recenzja
fantasy/przygodowy
oryginalny tytuł: Oz: The Great and Powerful
rok: 2013
reżyseria: Sam Raimi
scenariusz: Mitchell Kapner, David Lindsay-Abaire
„Czarnoksiężnik z Krainy Oz” to powieść, która została
wydana już grubo ponad 100 lat temu. Książka była ważnym wydarzeniem, gdyż był
to tak naprawdę pierwszy utwór fantasy w amerykańskiej literaturze dziecięcej. O
Czarnoksiężniku słyszałam wiele razy, ale szczerze mówiąc nawet dokładnie nie
pamiętałam całej historii, dlatego też nie odniosę się do tego jak fabuła produkcji
ma się do książki. Taka klasyka oczywiście była przenoszona na ekran nie raz i
nie dwa, tym razem postanowił uczynić to Sam Raimi wspomagając się efektami 3D.
Czemu po kilku miesiącach od premiery zdecydowałam się jednak wrócić do filmu?
Jak domyślacie się były 2 powody: James Franco i Michelle Williams. A czemu
dopiero teraz? Skoro „Alicja w Krainie Czarów” na filmwebie oceniona jest na 7,1,
„Parnassus” na 6,6 i nawet znielubiona (nie wiem czemu – rewelacyjny film)
przez wszystkich „Królewna Śnieżka i Łowca” uzbierała 6,3 to taki sam wynik
filmu „Oz Wielki i Potężny” sugerował mi, że produkcji wiele brakuje. Nic
podobnego. Otrzymałam barwne, piękne fantasy (chyba nawet barwniejsze) niż
myślałam z nieoczekiwaną przeze mnie szczyptą fajnego humoru! Film okazał się
na pewno lepszy od „Alicji w Krainie Czarów”, a 7 jest absolutnie
adekwatną oceną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

