dramatoryginalny tytuł: Little Children
rok: 2006
reżyseria: Todd Field
scenariusz: Todd Field, Tom Perrotta
Niespecjalnie przepełniony optymizmem opis i dość mroczny plakat (zwiastujące trudny do strawienia film) oraz „melodramat” (wizja mnie cierpiącej razem z nieszczęśliwie zakochanymi bohaterami + wybuch płaczu na koniec filmu) długo odciągały mnie od „Małych dzieci”, lecz w końcu gdy zebrałam siły i nastawiłam się na tego typu seans okazało się, że to zupełnie coś innego. Film Todda Fielda to mądry dramat opowiadający spokojnie, ale bez ogródek o tych ciemniejszych stronach natury ludzkiej, a dokładniej skupiający się na szeroko pojętym dojrzewaniu. Czego możecie się spodziewać? Sprzecznych emocji (pogarda i współczucie na raz), napięcia i małej refleksji. Nie poleciłabym znajomym, nie obejrzałabym drugi raz, ale większość nie pożałuje seansu (brudny, oj brudny). Bardzo mieszane uczucia.