Tak zrobiłam to. Mimo, że o filmie już dawno się nie mówi i nikt nie pamięta, mimo, że został niespecjalnie dobrze przyjęty i
mimo, że trwa prawie 2 godziny postanowiłam być dzielna i obejrzeć produkcję na
planie, której poznali się przystojny Irlandczyk i nasza polska aktorka. Pomyślałam,
że w najgorszym wypadku będę podziwiać Farrella, piękną Bachledę-Curuś i
Irlandię. Zresztą Neil Jordan (reżyser m.in. „Wywiadu z wampirem”) chyba nie mógł
zrobić czegoś aż tak tragicznego, chociaż znany jest z tego, że pomiędzy porządnymi produkcjami kręci różnorakie, specyficzne kino. Jednak obyło się bez wstydu, bo "Ondine" okazało się nietypową, interesującą, chociaż nieobowiązkową propozycją.