fantasy/przygodowy
rok: 2014
oryginalny tytuł: The Hobbit: The Battle of the Fives Armies
reżyseria: Peter Jackson
scenariusz: Peter Jackson, Fran Walsh, Philippa Boyens, Guillermo del Toro
Jednak zdecydowałam się na symboliczny post. Ciężko uwierzyć, ale to naprawdę koniec. Mam za sobą ostatniego Hobbita. Jestem zarazem szczęśliwa i smutna, ale to chyba normalne przy takich seriach. Osoby, które widziały poprzednie części zapewne wiedzą czego się spodziewać. Tak - to jest bajeczka i tak - panowie od efektów znowu popłynęli. Jeśli bolała was scena z beczkami musicie uzbroić się w cierpliwość i spojrzeć na ostatni film z przymrużeniem oka - tu dopiero Legolas robi wygibasy i tu dopiero widzimy ogrom efektów specjalnych. "Hobbit" jest pod wieloma względami inny od "Władcy Pierścieni" i to można albo zaakceptować albo nie. Po obejrzeniu pierwszej filmu - "Hobbit: Niezwykła podróż" byłam nieco zaskoczona jego bajkowością, ale przytaknęłam koncepcji Jacksona.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ian mckellen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ian mckellen. Pokaż wszystkie posty
Recenzja: "Hobbit: Niezwykła podróż"
fantasy/przygodowy
oryginalny tytuł: The Hobbit: An Unexpected Journey
oryginalny tytuł: The Hobbit: An Unexpected Journey
rok: 2012
reżyseria: Peter Jackson
scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Phillippa Boyens
reżyseria: Peter Jackson
scenariusz: Guillermo del Toro, Peter Jackson, Fran Walsh, Phillippa Boyens
Zacznę od tego, że film
oglądałam w 2D. Zaciągnął mnie na niego chłopak i wielkie dzięki mu za to, bo
bez chwili zastanowienia wystawiłam 9/10. W efekcie z seansu wyszłam dużo bardziej
zadowolona ja, ale przejdźmy do recenzji.
Istotną, dla niektórych wręcz zaskakującą rzeczą, o której trzeba wspomnieć na początku jest cały klimat w jakim utrzymany jest film. Myślę, że nie będzie przesadą jeśli powiem, że na jego połowę składały się różnorakie zabawne momenty (na pewno było ich więcej niż tych mrocznych!). Nie znam nazw wszelkich stworów itd. z książek Tolkiena, także będę pisała po swojemu. Co wywoływało uśmiech na twarzy? Śmieszne postaci, takie jak zwariowany czarodziej, który jest typową postacią komiczną. Cały początek filmu, czyli wieczerza u Bilbo głównie bawi (podkreślam głównie – bo nie tylko) – zaskoczony wizytą niezapowiedzianych gości Bilbo i (zbyt) swobodne zachowanie krasnoludów. Nawet w dalszej części filmu niektóre momenty walk (np. z trollami) ewidentnie mają rozbawić widza.
Istotną, dla niektórych wręcz zaskakującą rzeczą, o której trzeba wspomnieć na początku jest cały klimat w jakim utrzymany jest film. Myślę, że nie będzie przesadą jeśli powiem, że na jego połowę składały się różnorakie zabawne momenty (na pewno było ich więcej niż tych mrocznych!). Nie znam nazw wszelkich stworów itd. z książek Tolkiena, także będę pisała po swojemu. Co wywoływało uśmiech na twarzy? Śmieszne postaci, takie jak zwariowany czarodziej, który jest typową postacią komiczną. Cały początek filmu, czyli wieczerza u Bilbo głównie bawi (podkreślam głównie – bo nie tylko) – zaskoczony wizytą niezapowiedzianych gości Bilbo i (zbyt) swobodne zachowanie krasnoludów. Nawet w dalszej części filmu niektóre momenty walk (np. z trollami) ewidentnie mają rozbawić widza.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
