Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matt damon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matt damon. Pokaż wszystkie posty

"Kupiliśmy zoo" - recenzja


dramat/komedia/familijny
oryginalny tytuł: We Bought a Zoo
rok: 2011
reżyseria: Cameron Crowe
scenariusz: Cameron Crowe, Aline Brosh McKenna

„Jerry Maguire”, „U progu sławy”, „Elizabethtown” i wreszcie „Vanilla Sky” – to wszystko filmy w reżyserii Camerona Crowe’a. „Kupiliśmy Zoo” według mnie nie jest lepsze od żadnego z nich, ale to nie szkodzi, bo tak to jest z kinem familijnym. Ma być ciepłe, umilić czas, zachować pewną uniwersalność żeby spodobać się młodszym i starszym, przez chwilę wzruszyć (ale tak żeby obyło się bez potoku łez) i sprawić, że niedziela będzie bardziej słoneczna. Wszystkie te punkty zostały spełnione, także film w swoim gatunku można zaliczyć do udanych, ale nic więcej.

"Promised Land" - recenzja

dramat
oryginalny tytuł: Promised Land 
rok: 2012 
reżyseria: Gus Vas Sant 
scenariusz: Matt Damon, John Krasinski

Gus Vas Sant, którego kojarzymy głównie z filmów takich jak „Buntownik z wyboru” czy „Obywatel Milk” i tym razem złączył siły z Mattem Damonem. Znany aktor po raz trzeci zajął się scenariuszem. Co z tego wyszło? Dramat niezaskakujący specjalnie poziomem, nieprezentujący nic czego jeszcze nie widzieliśmy, nawet niespecjalnie wzruszający. Teoretycznie historia ciekawa, Matt Damon, który jak zawsze dobrze się sprawdza, jednak to niestety jeden z tych filmów, w których „czegoś zabrakło”. Czuć potencjał, ale wyszła zwykła historyjka.