Pokazywanie postów oznaczonych etykietą abigaile breslin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą abigaile breslin. Pokaż wszystkie posty

"Sierpień w hrabstwie Osage" - recenzja

dramat/komedia
oryginalny tytuł: August: Osage County
rok: 2013
reżyseria: John Wells
scenariusz: Tracy Letts

Pisarz i alkoholik Beverly Weston (Sam Shepard) zatrudnia do opieki nad swoją żoną i zajmowania się domem sympatyczną Indiankę. Niedługo później znika, a do chorej, opuszczonej Violet (Meryl Streep) zjeżdża się cała rodzina by pomóc odnaleźć ojca. Na miejscu muszą zmierzyć się z przeszłością, problemami i przede wszystkim szczerością, której nikt sobie nie szczędzi. "Sierpień w hrabstwie Osage" to prawdziwa i wręcz do bólu życiowa produkcja. Do tego przejmująca i wprowadzająca w takie cudowne momenty wyciszenia, np. gdy matka opowiada pewnego wieczoru córkom o swoim trudnym dzieciństwie. Myślę, że zmusi większość widzów do chociaż sekundy refleksji nad sobą i swoją rodziną, co jest również ogromnym atutem, jednak tym największym jest dla mnie humor. Specyficzny, sarkastyczny, niesamowity humor. Świetne, inteligentne i zabawne kino.

"Gra Endera" - recenzja

akcja/sci-fi
oryginalny tytuł: Ender's Game
rok: 2013
reżyseria: Gavin Hood
scenariusz: Gavin Hood

To absolutnie nie jest kino, które lubię. Oj zdecydowanie nie jest. Kilka dni temu pierwszy raz od blisko 2 miesięcy dałam jakiemuś filmowi ocenę 8. A tak naprawdę to aż dwóm filmom ("Stoker" i "Do szpiku kości") i to dzień po dniu. Oba to thrillery, za którymi specjalnie nie przepadam i których raczej nie oglądam, a jednak wyjątkowo mi się spodobały. Dlatego też stwierdzam, że od czasu do czasu warto jednak obejrzeć coś innego, zresztą ile można oglądać te dramaty, prawda? ;) Tak więc mimo, że to nie moja bajka wybrałam się na „Grę Endera”, na której nie nudziłam się, ale niestety też nie wyróżniła się ona na tyle abym zapamiętała ją bardziej niż inne filmy tego typu, które miałam okazję widzieć. Jednak całkiem miło spędziłam czas, a gdzieś w drugiej połowie nawet się wciągnęłam i zaangażowałam w historię Endera.

Oscarowe kino – „Mała Miss”



dramat/komedia
oryginalny tytuł: Little Miss Sunshine
rok: 2006
reżyseria: Jonathan Dayton, Valerie Faris
scenariusz: Michael Arndt


Z okazji zbliżającej się gali rozdania Oscarów postanowiłam przejrzeć filmy wyróżnione tą nagrodą w zeszłych latach. Szukałam jakiegoś komediodramatu, który przeszedł mi koło nosa niezauważony i wybrałam „Małą Miss”. Wybór okazałam się trafny, a film okazał się perełką. Pod płaszczem prostego, lekkiego i zabawnego kina drogi znalazłam kilka złotych myśli, czyli prosta jak drut historia przedstawiona w nietuzinkowy sposób.