komedia
oryginalny tytuł: Trainwreck
rok: 2015
reżyseria: Judd Apatow
scenariusz: Amy Schumer
Czasem nadchodzi taki moment w stylu "co nowego można jeszcze wymyślić". A potem przychodzi taki seans, po którym mówimy "a jednak". "Wykolejona" to nie jest kolejna taka sama komedia romantyczna. To nowoczesna komedia romantyczna dla dorosłych.
Nauczona przez ojca, że monogamia jest nierealistyczna, Amy nie odmawia sobie seksu bez zobowiązań (ani alkoholu) - w przeciwieństwie do jej młodszej siostry, szczęśliwej mężatki. Gdy poznaje uroczego lekarza sportowego Aarona, o którym ma napisać artykuł, jej dotychczasowy styl życia zaczyna ulegać zmianie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda swinton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda swinton. Pokaż wszystkie posty
"Grand Budapest Hotel" - recenzja
oryginalny tytuł: The Grand
Budapest Hotel
rok: 2014
reżyseria: Wes Anderson
scenariusz: Wes Anderson
Grand Budapest Hotel najlepsze lata
ma już za sobą. Znajdujący się w Republice Żubrówka hotel jest w kiepskim stanie, do tego zatrzymuje się w nim niewielu gości. Pewien
goszczący tam pisarz (Law) poznaje starego właściciela hotelu, dzięki którego opowieści cofamy się do lat 30-tych, gdy to pracował jako
lobby boy, a jego mistrzem był znany i szanowany konsjerż Gustave
(Fiennes). Miał jednak dwie słabości - seks z blond starszymi, majętnymi, mieszkankami hotelu oraz intensywny zapach jego ulubionych perfum. O ile to
drugie oprócz drapania w nosie osób wsiadających po nim do windy nie stwarzało
problemów, to pierwsza ze słabości stała się powodem, przez który wplątał się w poważne tarapaty – został oskarżony o zabójstwo Madame D.(Swinton), a
uwierzcie, że z jej rodziną (Brody, Dafoe) nikt nie chciałby mieć na pieńku.
Recenzja: "Broken Flowers"
dramat/komedia
oryginalny tytuł: Broken Flowers
rok: 2005
reżyseria: Jim Jarmusch
scenariusz: Jim Jarmusch
No i stało się. Zjadę film z Billem Murrayem. Ale cóż zrobić. Nie przepadam za filmami akcji. Nie tylko, ale lubię jak jest mało, oszczędnie, powoli, tak żeby pomyśleć, żeby się wzruszyć i tak dalej, ale ten film nawet dla mnie jest przesadą i reżyser poszedł niestety o dwa kroki za daleko. „Bo ty nie kumasz klimatu Jima Jarmusha”, a ja na to: rozumiem, żeby nie podawać wszystkiego na tacy, rozumiem, żeby widz sobie troszkę dopowiedział i żeby widzem zakręcić jeszcze bardziej kiedy się tego nie spodziewa. Chodzi o pewną przemianę bohatera, kilka symboli, ale co z tego skoro wymęczyłam się jak nie wiem co. Komedia – nie zauważyłam - oprócz ostatnich 10-15 minut i ostatniej sceny, która szczerze mnie rozbawiła. Uwielbiam Billa Murraya i gdyby nie to, że to on grał główną rolę i najzwyczajniej w świecie go lubię to bardzo możliwe, że wyłączyłabym film (mówię trochę z przesadą, bo jeśli chodzi o wyłączanie to jestem przeciwniczką robienia tego, a potem jeszcze oceniania filmu, chociaż przyznam, że dwa razy w życiu mi się zdarzyło).
oryginalny tytuł: Broken Flowers
rok: 2005
reżyseria: Jim Jarmusch
scenariusz: Jim Jarmusch
No i stało się. Zjadę film z Billem Murrayem. Ale cóż zrobić. Nie przepadam za filmami akcji. Nie tylko, ale lubię jak jest mało, oszczędnie, powoli, tak żeby pomyśleć, żeby się wzruszyć i tak dalej, ale ten film nawet dla mnie jest przesadą i reżyser poszedł niestety o dwa kroki za daleko. „Bo ty nie kumasz klimatu Jima Jarmusha”, a ja na to: rozumiem, żeby nie podawać wszystkiego na tacy, rozumiem, żeby widz sobie troszkę dopowiedział i żeby widzem zakręcić jeszcze bardziej kiedy się tego nie spodziewa. Chodzi o pewną przemianę bohatera, kilka symboli, ale co z tego skoro wymęczyłam się jak nie wiem co. Komedia – nie zauważyłam - oprócz ostatnich 10-15 minut i ostatniej sceny, która szczerze mnie rozbawiła. Uwielbiam Billa Murraya i gdyby nie to, że to on grał główną rolę i najzwyczajniej w świecie go lubię to bardzo możliwe, że wyłączyłabym film (mówię trochę z przesadą, bo jeśli chodzi o wyłączanie to jestem przeciwniczką robienia tego, a potem jeszcze oceniania filmu, chociaż przyznam, że dwa razy w życiu mi się zdarzyło).
Recenzja: „Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom”
dramat/komedia/romans
oryginalny tytuł: Moonrise Kingdom
rok: 2012
reżyseria:
Wes Anderson
scenariusz:
Wes Anderson, Roman Coppola
O „Moonrise Kingdom” praktycznie
wcześniej nie słyszałam. Od razu powiem, że to drugi film Andersona jaki oglądałam, także niestety nie odniosę się do jego wcześniejszej twórczości (dwa dni temu obejrzałam "Pociąg do Darjeeling", o którym przeczytacie TUTAJ). Kojarzyłam, że będzie coś nowego, gdzie zagra Bill Murray (właśnie jego nazwisko
sprawiło, że w ogóle zatrzymałam oko na opisie tego filmu – przy okazji jeśli
ktoś nie widział „Między słowami” to kiwam złowrogo palcem i upominam, proszę
nadrobić). Ze znanych nazwisk (a raczej bardzo znanych) występują też Bruce Willis, Edward Norton oraz Tilda
Swinton. Tytuł „Kochankowie z księżyca” (kicz aż boli), ale zapomnijcie i broń Boże nie oceniajcie po nim. Film jest bardzo, bardzo specyficzny,
jeśli szukasz jak to się mówi taniej rozrywki to nie tędy droga.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



