Pokazywanie postów oznaczonych etykietą christoph waltz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą christoph waltz. Pokaż wszystkie posty

"Spectre" - recenzja

Od czasu do czasu moje teksty będą pojawiały się na portalu natemat.pl. 
Zapraszam do przeczytania najnowszej recenzji "Spectre" TUTAJ.

"Trzej muszkieterowie 3D" - recenzja

akcja/przygodowy
oryginalny tytuł: The Three Musketeers
rok: 2011
reżyseria: Paul W.S. Anderson
scenariusz: Andrew Davies, Alex Litvak

Trzy lata temu na ekrany kin wszedł nie wiem, który już film o przygodach legendarnych trzech muszkieterów. Odsłona ta powinna mieć podtytuł "na emeryturze", gdyż tytułowa trójka z wojowniczego i charakternego trio przemieniła się w  przepracowanych, pozbawionych zapału nudziarzy. Za to można było po raz pierwszy oglądać ich w 3D (w kinie nie byłam, ale zdjęcia są bardzo dobre, więc zapewne była to niemała frajda). Nie tak dobrze jest z treścią, bo to film zwyczajnie głupiutki, chociaż dla równowagi sympatyczny. Jak to często w tego typu produkcjach bywa przywódcy przedstawieni są jako kompletnie nieświadomi, płytcy kretyni. Francję ratuje władający nieźle szpadą i aspirujący do bycia muszkieterem nastolatek kiedy to niczego nieświadomy król Ludwik podejmuje ważne decyzje dotyczące doboru... koloru nowego stroju.

"Django" - recenzja

western
oryginalny tytuł: Django Unchained
rok: 2012
reżyseria: Quentin Tarantino
scenariusz: Quentin Tarantino

Tarantino czuje, że nie musi nikomu niczego udowadniać, pozwolił sobie pokazać w tym filmie wszystko na co miał ochotę i poleciał po bandzie. Czy przesadził, zaczął parodiować samego siebie i po części powtórzył klimat z „Bękartów wojny”? Może. Ale mi nadal się to podoba. Zresztą częściowo wytłumaczeniem może być to, że „Django” to drugi film z trylogii zemsty Quentina Tarantino, więc było to zapewne zamierzone, a czy komuś się to podoba czy nie to już inna sprawa. Dla mnie mimo, że „Bękarty..” może w niektórych aspektach wypadają lepiej (są do przodu jako, że w "Django" oglądamy częściowo ich powtórkę) to podsumowując ten drugi jest w moim odczuciu znacznie lepszy. Tak wielkiej jednej krwawej jatki chyba jeszcze nigdy nie widziałam. W pewnym momencie z założonymi za głowę rękoma i ucieszona wręcz delektowałam się tym. Brzmi dziwnie, ale tak było. To chyba jeden z tych elementów, który najbardziej zapada w pamięć i przy wspominaniu produkcji o tym będziemy sobie przypominać. Ale nie martwcie się - nie tylko o tym.