Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juno temple. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juno temple. Pokaż wszystkie posty

"Trzej muszkieterowie 3D" - recenzja

akcja/przygodowy
oryginalny tytuł: The Three Musketeers
rok: 2011
reżyseria: Paul W.S. Anderson
scenariusz: Andrew Davies, Alex Litvak

Trzy lata temu na ekrany kin wszedł nie wiem, który już film o przygodach legendarnych trzech muszkieterów. Odsłona ta powinna mieć podtytuł "na emeryturze", gdyż tytułowa trójka z wojowniczego i charakternego trio przemieniła się w  przepracowanych, pozbawionych zapału nudziarzy. Za to można było po raz pierwszy oglądać ich w 3D (w kinie nie byłam, ale zdjęcia są bardzo dobre, więc zapewne była to niemała frajda). Nie tak dobrze jest z treścią, bo to film zwyczajnie głupiutki, chociaż dla równowagi sympatyczny. Jak to często w tego typu produkcjach bywa przywódcy przedstawieni są jako kompletnie nieświadomi, płytcy kretyni. Francję ratuje władający nieźle szpadą i aspirujący do bycia muszkieterem nastolatek kiedy to niczego nieświadomy król Ludwik podejmuje ważne decyzje dotyczące doboru... koloru nowego stroju.

"Sin City 2: Damulka warta grzechu"

kryminał/thriller
oryginalny tytuł: Sin City: A Dame to Die For
rok: 2014
reżyseria: Robert Rodriguez, Frank Miler
scenariusz: Frank Miller

O mój Boże ile ja czekałam na ten film! Pogłoski o kręceniu kontynuacji dochodziły do mnie od dobrych kilku lat. Jedynka była filmem fenomenalnym i otrzymała ode mnie najwyższą możliwą notę. Pokochałam ją za sarkastyczne monologi, absurdy, wyrazistych bohaterów , no i oczywiście za zdjęcia, klimat i efekty – wszystko rodem z rasowego noir.

W filmie możemy podziwiać najlepszą obsadę roku: Mickey Rourke, Jessica Alba, Joseph Gordon-Levitt (co za występ!), Rosario Dawson, Bruce Willis, Eva Green, Juno Temple, Lady Gaga i moi ukochani Josh Brolin i Ray Liotta. Kawał dobrej roboty odwaliła Eva Green przewrotnie odpowiadając osobom zarzucającym jej zbyt częste pokazywanie piersi nagością w prawie każdej scenie. Było to rzeczywiście wręcz śmieszne, bo przez 90% scen śmiało pokazuje biust, ale nieważne. Zagrała wybornie i oprócz naiwnych mężczyzn w Basin City uwiodła również mnie. O ile przy pierwszych spotkaniach nieco mnie drażniła i wzbudzała mieszane uczucia to w tym przypadku tak samo jak w „300: Początek imperium” została idealnie obsadzona i wykorzystała swój głos, ciało i talent aktorski w dwustu procentach. Eva to Eva, jednak kto by pomyślał, że umiarkowanie przeze mnie lubiany Gordon-Levitt będzie tak rewelacyjny! Zdecydowanie mój ulubiony bohater w filmie - odważny, niepokorny przystojniak, któremu kibicujemy od pierwszych scen. Alba na parkiecie nie zawodzi. Wątek jej upadku został świetnie przedstawiony, chociaż popsuł go trochę Bruce Willis – beznadziejny występ. Kolejnego twardziela gra Josh Brolin, o którym nie można powiedzieć więcej niż to, że zagrał zakochanego macho tak jak trzeba. No i niezniszczalny Rourke – stary, poczciwy Marv.

"Czarownica" - recenzja


fantasy/przygodowy/familijny
oryginalny tytuł: Maleficent
rok: 2014
reżyseria: Robert Stromberg
scenariusz: Linda Woolverton

Chyba już wszyscy zrecenzowali tegoroczny hit Disneya. Ja z małym poślizgiem, ale również musiałam wybrać się do kina. Zmuszona brakiem napisów w wersji 2D zdecydowałam się na wersję 3D. Było trochę zapierających dech w piersiach widoków i fajnych efektów, ale 3D zdecydowanie nie okazało się być niezbędne tej produkcji. Było to takie subtelne, niemęczące 3D (nic nie latało koło twarzy), które i tak muszę polecić, bo głos Angeliny trzeba, ale to trzeba usłyszeć.

Jolie była rzeczywiście obłędna. Uwielbiam scenę pierwszej walki gdy nawołuje leśnych towarzyszy i krzycząc z całych sił przegania przeciwnika broniąc swego królestwa. Wielowymiarowa, ciekawa i zabawna bohaterka, której nie da się nie pokochać. Obsadzenie Angeliny w tej roli było znakomitym posunięciem. Prawdopodobnie gdyby nie jej powalająca kreacja film pozostałby przeciętną produkcją fantasy. Zostałam mile zaskoczona sporą ilością scen z Samem Rileyem. Grany przez niego bohater odgrywał niemałą rolę w całej historii. Fakt, że nie miał zbyt wiele do pokazania, ale  na tyle ile mógł zaprezentował się bardzo dobrze i po prostu pasował do produkcji. Cholernie się cieszę, bo może po tym występie otrzyma wreszcie porządną, pierwszoplanową rolę, na co od dawna czekam.