1. Inventing the Abbots
Joaquin
Phoenix, Liv Tyler i Jennifer Connelly są główną atrakcją filmu, jednak
sama historia też jest niezła - dojrzewanie, pierwsze miłości i tak
dalej. Fajne kino.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marilyn monroe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marilyn monroe. Pokaż wszystkie posty
30 dobrych filmów, o których mogłeś nie słyszeć - część 1
Większość z nich nie jest rewelacyjna - gdyby były pewnie byś je znał. Ale są dobre, a niektóre nawet bardzo dobre. To produkcje, które dostały ode mnie noty od 7/10 do 9/10. Połowa filmów ma na filmwebie kilkaset głosów, więc są praktycznie nieznane, a reszta ma nie więcej niż 1-3 tysiące głosów, także nie są to popularne produkcje. Oto lista 15 porządnych filmów, o której mogłeś nie słyszeć. Druga część postu TUTAJ.
Najpiękniejsze amerykańkie aktorki
Były polskie aktorki, były europejskie aktorki. Przyszedł czas na najpiękniejsze amerykańskie aktorki, chociaż jak wiadomo u większości z nich można doszukać się innych korzeni (dorzucam nawet na końcu Charlize Theron mimo, że pochodzi z RPA, ale nie będę robić postu o afrykańskich aktorkach, ani innego, a gdzieś o tej piękności muszę wspomnieć!). Jak widzicie tym razem nie jest to ranking, uporządkowanie tylu wspaniałych kobiet w jakiejś kolejności jest wyzwaniem, którego się nie podejmuję :) Jak zawsze czekam na wasze opinie i komentarze.
Natalie Portman
"Leon Zawodowiec", "Czarny łabędź" i "Thor"
Film noir - część 4
Czwarta część serii "film noir" będzie rankingiem obejrzanych przeze mnie filmów noir. Nie widziałam jeszcze wieeeelu ważnych produkcji, ale zebrałam do kupy to co dotychczas obejrzałam i przedstawiam wam w takiej formie. Gdy uzbiera się ich jeszcze więcej uzupełnię ranking i dam wam znać lub zrobię osobny post. Trzy poprzednie wpisy z serii "film noir" (w tym krótki post czym noir tak w ogóle jest) znajdziecie tutaj.
10 filmów, których akcja toczy się w latach 50-tych
Droga do szczęścia (Revolutionary Road)
Po pierwszym seansie zbierałam się z ziemi. Popis aktorski i jeden z największych ładunków emocjonalnych jaki we mnie trafił podczas seansu.
Po pierwszym seansie zbierałam się z ziemi. Popis aktorski i jeden z największych ładunków emocjonalnych jaki we mnie trafił podczas seansu.
15 teledysków zainspirowanych filmami
Oglądałam teledyski Lany Del Rey do piosenek z nowej płyty i zastanawiałam się nad jej inspiracjami. Przyszło mi do głowy kino noir, wszystko jest bardzo mroczne, zresztą sama wokalistka w jednym z wywiadów powiedziała, że "Wielki sen" jest jej ulubionym filmem jeśli chodzi o kino niewspółczesne. Postanowiłam, że zrobię listę teledysków, w których twórcy zainspirowali się kinem. Wybrałam 15 z nich, których najbardziej wam się podoba?
Katy Perry - Part of Meinspiracja: "G.I. Jane"
10 filmów, których akcja toczy się w latach 20-tych
Wielki Gatsby (The Great Gatsby)
Prawdziwe widowisko, które zachwyca nie tylko rozmachem, scenografią i muzyką, ale także innymi elementami, bo historia wciąga i angażuje, a DiCaprio daje jeden z lepszych występów ostatnich lat.
TOP7: Basen
Imprezy, zbrodnie, pierwsze kontakty seksualne, romanse, sporty, spotkania rodzinne... Zaskakująco dużo rzeczy dzieje się w filmach nad (lub w) basenie. Okazało się to wyjątkowo niełatwe zadanie, wieele produkcji musiałam odrzucić (aż zdziwiłam się w ilu filmach przewija się basen ;), ale w końcu udało się wybrać 7 z nich - rezultaty poniżej :)
"Pokochajmy się" - recenzja
komedia/musical/romans
oryginalny tytuł: Let's Make Love
rok: 1960
reżyseria: George Cukor
scenariusz: Arthur Miller, Norman Krasna, Hal Kanter
Miliarder Jean-Marc Clement (Yves Montand) dowiaduje się, że ma być jedną ze sparodiowanych osobistości w mało znanym teatrze. Za poradą swojego nowego pracownika postanawia wybrać się na jedną z prób by wykazać się dystansem i poczuciem humoru . Na miejscu trwają castingi, podczas których mężczyzna zostaje wzięty za… aktora chcącego zagrać jego samego. Bogaczowi od razu wpada w oko piękna aktorka Amanda (Marilyn Monroe), która wypowiada się o Clemencie w nieszczególnie pozytywnych słowach dlatego też mężczyzna postanawia nie przyznawać się do swojej tożsamości i wziąć udział w przedstawieniu. Film otrzymał nominację do Oscara za muzykę.
Trzeba zacząć od tego, że ten musical (co już sugeruje gatunek) nie jest w najmniejszym stopniu intelektualnym wyzwaniem. Jednak jak na tego typu produkcję historia nie jest aż do bólu prosta, widz nie tylko podziwia występy, ale także wciąga się w całą intrygę i jest ciekaw kolejnych (bardzo zabawnych) pomysłów Clementa na zdobycie Amandy. Z całym nieporozumieniem, faktem, że Clement jest totalnym antytalentem jeśli chodzi o zdolności artystyczne i tym jak wykorzystuje swoje znajomości i władzę by podbić serce kobiety (w nietypowy sposób) wiąże się wiele zabawnych sytuacji. Jest to nadzwyczaj sympatyczna i urocza produkcja, którą oczywiście należy traktować z przymrużeniem oka i po prostu dobrze się bawić. Montand jako nieporadny, nieco wręcz sztywniak, który próbuje na siłę być kimś kim nie jest wypada przekonywająco i rozśmiesza wiele razy. Monroe jest wyjątkowo naturalna, a jej występy obejrzałam z wielką przyjemnością.
oryginalny tytuł: Let's Make Love
rok: 1960
reżyseria: George Cukor
scenariusz: Arthur Miller, Norman Krasna, Hal Kanter
Miliarder Jean-Marc Clement (Yves Montand) dowiaduje się, że ma być jedną ze sparodiowanych osobistości w mało znanym teatrze. Za poradą swojego nowego pracownika postanawia wybrać się na jedną z prób by wykazać się dystansem i poczuciem humoru . Na miejscu trwają castingi, podczas których mężczyzna zostaje wzięty za… aktora chcącego zagrać jego samego. Bogaczowi od razu wpada w oko piękna aktorka Amanda (Marilyn Monroe), która wypowiada się o Clemencie w nieszczególnie pozytywnych słowach dlatego też mężczyzna postanawia nie przyznawać się do swojej tożsamości i wziąć udział w przedstawieniu. Film otrzymał nominację do Oscara za muzykę.
Trzeba zacząć od tego, że ten musical (co już sugeruje gatunek) nie jest w najmniejszym stopniu intelektualnym wyzwaniem. Jednak jak na tego typu produkcję historia nie jest aż do bólu prosta, widz nie tylko podziwia występy, ale także wciąga się w całą intrygę i jest ciekaw kolejnych (bardzo zabawnych) pomysłów Clementa na zdobycie Amandy. Z całym nieporozumieniem, faktem, że Clement jest totalnym antytalentem jeśli chodzi o zdolności artystyczne i tym jak wykorzystuje swoje znajomości i władzę by podbić serce kobiety (w nietypowy sposób) wiąże się wiele zabawnych sytuacji. Jest to nadzwyczaj sympatyczna i urocza produkcja, którą oczywiście należy traktować z przymrużeniem oka i po prostu dobrze się bawić. Montand jako nieporadny, nieco wręcz sztywniak, który próbuje na siłę być kimś kim nie jest wypada przekonywająco i rozśmiesza wiele razy. Monroe jest wyjątkowo naturalna, a jej występy obejrzałam z wielką przyjemnością.
"Niagara" - recenzja
dramat/thriller/noir
rok:
1953
reżyseria:
Henry Hathaway
scenariusz: Charles
Brackett, Walter Reisch
Film, którego tytuł wszyscy
słyszeli. Mimo, że nie najwybitniejszy to jeden z bardziej popularnych noir.
Chyba najbardziej znana rola Monroe z tych niekomediowych. Zapada w pamięć i
intryguje chociaż nie jest to nic więcej niż całkiem dobry film.
W motelu położonym
tuż obok wodospadu Niagara mieszka małżeństwo - zmysłowa Rose (Marilyn Monroe)
oraz jej znerwicowany i nadal bardzo w niej zakochany mąż George (Joseph
Cotten). Kobieta od dawna jednak ma dość zazdrosnego małżonka i razem z
kochankiem szykuje pewien plan. W środek wydarzeń przypadkowo zostaje wplątane
młode małżeństwo, które przybywa do motelu.
Dobre i złe romanse
Często przedstawiany w filmach wątek zdrady jest tak prostym i popularnym, a zarazem zawsze aktualnym i wyjątkowo ciekawym. Zaczynając od tego, że oglądamy często intymną, szczerą i przejmującą relację oddalającej się od siebie pary (np. jak w "Blue Valentine), potem widzimy wątpliwości i wahania (które sami nierzadko również odczuwamy, świetnie przedstawione w "Takie This Waltz"), by potem często czuć (skażoną), lecz uskrzydlającą świeżość przy nowym parterze czy kochanku (lub też wyrzuty sumienia i upadek). Pełni obaw, smutku, ale i szczęścia bohaterowie muszą stawić czoła konsekwencjom (karom?) tego co uczynili. Często stawiamy sobie pytanie czy bohater/ka porzuci dawne życie, jak zakończy się film? Z produkcji zawierających tego typu wątek szczególnie ujął mnie swoją magią właśnie "Take This Waltz", ale chyba najbardziej byłam ciekawa zakończenia "Małych dzieci". Temu tematowi poświęciłam jeden, krótki post (tutaj), ale postanowiłam zrobić nie tylko listę filmów, w których przewija się wątek romansu, ale również z przymrużeniem oka dodać do tego swoje odczucia, które towarzyszyły mi podczas seansu.
"Skłóceni z życiem"
Subskrybuj:
Posty (Atom)










