Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chloe grace moretz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chloe grace moretz. Pokaż wszystkie posty

"Laggies" - recenzja

komedia/dramat
rok: 2014
reżyseria: Lynn Shelton
scenariusz: Andrea Seigel

Megan ma dwadzieścia kilka lat i pomimo skończonych studiów stoi z reklamą przy ulicy. Nie może zdecydować się kim chce być i co chce robić. W jej związku (oprócz nacisków partnera, który ciągle przypomina jej, że powinna znaleźć poważną pracę) układa się dobrze. Gdy wśród grupki jej znajomych z liceum zostaje jedyną niezamężną kobietą Anthony postawia oświadczyć jej się. Bałagan w głowie Megan narasta i kobieta postanawia dać sobie tydzień czasu na przemyślenie wszystkiego. Spędza go z Anniką, przypadkowo poznaną pod sklepem nastolatką - pomysł moim zdaniem bardzo ciekawy, bo kto z nas czasem nie chciałby się tak oderwać? A jak film? O tym niżej.

"Sils Maria" - recenzja

dramat
oryginalny tytuł: Clouds of Sils Maria
rok: 2014
reżyseria: Olivier Assayas
scenariusz: Olivier Assayas

Znana i ceniona aktorka Maria Enders dostaje propozycje zagrania w sztuce, w której występ dał jej wiele lat wcześniej status gwiazdy. Tym razem ma jednak zagrać druga bohaterkę - Helenę, która zostaje najpierw uwiedziona, a następnie zostawiona przez młodszą kochankę i popełnia samobójstwo. Przygotowując się do roli Maria spędza czas w Alpach ze swoją asystentką i próbuje pogodzić się ze zmianami dotyczącymi zarówno jej samej jak i jej otoczenia.

Bardzo dobrze słucha się rozmów od niechcenia pomiędzy Marią, a Valentine. Z zainteresowaniem ogląda się przygotowania do roli, a i będące przerwami pomiędzy tymi scenami widoki gór cieszą oko. Podnoszącą tę produkcję do rangi filmu dobrego z przeciętnego o dziwo nie jest sama treść rozmów, lecz niesamowita swoboda i energia pomiędzy dwiema głównymi postaciami. Film ma też kilka cudownych scen jak ta z wężem czy rozmowa po wypadzie do kina. To film pod Binoche i dla Binoche, a ona to docenia i robi co może z pozytywnym efektem. W porównaniu do innego tegorocznego występu w "Still Alice" Kristen wykrzesała z siebie znacznie więcej. Była swobodna i przekonywująca. Pasowała do roli. To jedna z jej lepszych ról, chociaż nie jest to jeszcze aktorstwo, które przekona jej przeciwników. Na tę chwilę można powiedzieć, że po zakończeniu sagi lepiej radzi sobie Pattinson (ciężko będzie Kristen przebić jego występ w "The Rover"). Obsadzona w roli złej dziewczynki Chloe świetnie daje sobie radę. 

80 filmów o miłości nastolatków

Na niektórych będziecie płakać, na niektórych się śmiać. W części z nich miłość jest głównym tematem, a w innych zepchnięta jest na drugi plan. Dzisiaj lista (już ponad) osiemdziesięciu filmów, w których przewija się wątek miłości nastolatków. Zapraszam też do drugiego postu (50 filmów ze szkołą w tle) - znajdziecie tam wiele innych propozycji filmowych, których nie ma na tej liście! 


Nowy post :)
Młodzieżowe filmy i seriale na Netflixie TUTAJ



1. Zostań, jeśli kochasz
Chloe Grace Moretz, Mireille Enos
 

"Pozwól mi wejść" - recenzja

dramat/horror/romans
oryginalny tytuł: Let Me In
rok: 2010
reżyseria: Matt Reeves
scenariusz: Matt Reeves

Owen jest chłopcem samotnym, zaniedbanym i zamkniętym w sobie. Olewany przez matkę i ojca, bez pasji, bez znajomych, do tego prześladowany w szkole. Ciężko znosi rozwód rodziców. Pewnego wieczoru koło niego wraz z ojcem wprowadza się tajemnicza nastolatka Abby. Między outsiderami z czasem rodzi się nieśmiałe uczucie. W tym samym czasie w miasteczku dochodzi do serii morderstw. Ktoś pozbywa się krwi z ciał swoich ofiar. Policja podejrzewa satanistyczną sektę, lecz prawda jest zupełnie inna. 

"Pozwól mi wejść" to przede wszystkim liryczna historia pierwszej, niewinnej, subtelnej, romantycznej miłości zagubionych i opuszczonych nastolatków. Sam film jest szary, jednostajny, nieco przytłaczający. Mimo melancholijnego, spokojnego nastroju sceny posiłków wampirów pokazane są bez ogródek. To ten nieco straszniejszy element filmu. Krew tryska we wszystkie strony, a ofiary żałosnym piskiem błagają o oszczędzenie albo raczej o szybką śmierć. Jednak to co jako najlepsze zapamiętam z filmu to ujmujące sceny pierwszych spotkań młodych zakochanych. Ich czystość, jeszcze dziecięca bezradność i szczere uczucia chwytają za serce. Chociaż bezradna o głównej bohaterce nie można powiedzieć (szczególnie gdy wściekle wbija kły w tętnicę dobrotliwego mężczyzny, który chciał jej pomóc) to w sferze uczuć taka właśnie jest i Chloe rewelacyjnie to pokazała. Świat w jakim żyją bohaterowie jest zimny, mroczny, pełen trosk. Jest jak jakaś inna, straszna rzeczywistość z wymazanym wszystkim co pozytywne. Scena, w której dzieci delikatnie łapią się za ręce jest gorętsza niż wiele innych miłosnych scen. W filmie oglądamy jedne z piękniejszych miłosnych, dziecięcych scen jakie zostały nakręcone.

"Kick-Ass" - recenzja


komedia/akcja
rok: 2010
reżyseria: Matthew Vaughn
scenariusz: Matthew  Vaughn, Jane Goldman

Nie spodziewałam się, że ten niepozorny, młodzieżowy (wcale taki nie jest) film wzbudzi we mnie tyle sprzecznych emocji, poświęcę mu post i co rzadko się zdarza, że będę miała poważny problem z wystawieniem oceny. Wydaje mi się, że jestem raczej otwarta na filmowe eksperymenty i do tego spokojnie, że tak powiem „znoszę” przemoc np. w takich produkcjach jak „Sin City” czy „Tylko Bóg Wybacza”. Są to filmy klimatyczne, w których brutalność jest moim zdaniem w pewien sposób uzasadniona. Otworzyłam się na pomysł Korine’a i nie uważam, że „Spring Breakers” to tylko pokaz nagich ciał. Filmem, który łączy bycie nieco eksperymentem (bo to produkcja oryginalna i jakiej jeszcze nie widziałam) i brutalność jest „Kick-Ass”. Tym razem nie zachowałam się jak podczas seansów wyżej wymienionych produkcji i mimo kilku zalet nie polubiłam tego filmu.