Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marcin dorociński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marcin dorociński. Pokaż wszystkie posty

"Pod Mocnym Aniołem" - recenzja

dramat
rok: 2014 
reżyseria: Wojciech Smarzowski
scenariusz: Wojciech Smarzowski

Jerzy jest mężczyzną elokwentnym, inteligentnym i odnoszącym sukcesu na rynku wydawniczym. Jest też alkoholikiem - tak samo jak Jerzy Pilch, autor powieści o tym samym tytule, na podstawie której Smarzowski nakręcił swój ostatni film. "Egzystencja ludzka sprowadza się do usilnych starań o poprawę samopoczucia" - mówi w jednej ze scen Jacek Braciak. Ten film samopoczucia wam z pewnością nie poprawi. Czy warto więc go oglądać? 

Znany nam dobrze skład aktorski, ostry dowcip, ocieranie się o groteskę - wbrew pozorom to nieco inny Smarzowski.  Jego produkcje są specyficzne, ale nadają się dla szerszego grona odbiorców (co potwierdza rekordowa liczba widzów "Drogówki"). Inaczej jest z "Pod Mocnym Aniołem". To solidne studium alkoholizmu jest najbardziej przerażającym z jego dzieł.

Polskie filmy z ostatnich lat





Polskie kino jest fe i be i najgorsze. Nie podpisywałam się nigdy pod tym stwierdzeniem. Jeśli widzę słaby film (często po plakacie czy przeczytaniu jednego zdania fabuły można już podejrzewać, że taki jest) to albo go od razu odrzucam i zapominam albo oglądam jeszcze zwiastun (w osławionym już "Kac Wawa" wytrzymałam kilkanaście sekund). Tak samo jest i z filmami, które powstały w innych krajach, chociaż wtedy proces odrzucania jest trochę dłuższy, jeśli chodzi o polskie produkcje po prostu umiem już szybciej ocenić, że mam do czynienia z gniotem (oczywiście są wyjątki, przyznam się, że byłam w kinie na "Ciachu" - nazwisko Vegi przyciągnęło). Generalnie jednak nie jęczę, nie narzekam, nie idę obejrzeć filmu, o którym z góry wiadomo, że jest kiepski, a potem nie tracę czasu na krytykowanie go. Zamiast tego chodzę tylko na produkcje dobrze oceniane i te po których zwiastunie czy opisie spodziewam się czegoś przynajmniej przyzwoitego. Jeśli czytając co piszę za nic nie możecie przypomnieć sobie żadnego dobrego filmu, to po to właśnie stworzyłam ten post. Niżej wypisałam trochę tytułów z ostatnich 10 lat (wyszło blisko 100), które są przynajmniej niezłe. Nie są to żadne niszowe, nieznane filmy. Praktycznie we wszystkich grają znani nam bardzo dobrze aktorzy i zapewne coś o nich słyszeliście. Podkreślone tytuły szczególnie polecam. Po kliknięciu tytułu zostaniecie przekierowani na jego stronę na filmwebie.

Recenzja: "Drogówka"

dramat/kryminał/polityczny
rok: 2012
reżyseria: Wojciech Smarzowski 
scenariusz: Wojciech Smarzowski

Wódka, seks i kasa – tak można by w trzech słowach opisać ten film. Można, ale nie jest to wskazane, bo mimo, że spłycając tak można przekazać tematy przewijające się w produkcji, to dzieło, którym niewątpliwie „Drogówka” jest zasługuje na więcej. Wiele podobieństw z „Weselem”. Chwilami sposób kręcenia, klimat i generalnie wszystko mocno (o dziwo – jeszcze mocniej niż w „Weselu”) zakrapiane, chociaż powtórką z filmu z 2004 to na pewno nie jest. Tym razem Wojciech Smarzowski połączył z sobą jeszcze więcej, w czego efekcie powstał film, który dotyka szerszego wachlarza problemów.

Film erotyczny z Dorocińskim, czyli „Kobieta, która pragnęła mężczyzny”


dramat/erotyczny
oryginalny tytuł: Kvinden Der Drømte Om En Mand
rok: 2010
reżyseria: Per Fly
scenariusz: Per Fly, Dorthe Warnø Høgh
 
Miałam ochotę na polski film, pomyślałam, że czas na kolejną produkcję z Dorocińskim. Film polsko-duński, erotyczny i ocena 5,4 - pomyślałam, że nie mogło być tak źle. Co się okazało… mogło. Miało być wyniośle, onirycznie ale i z drugiej strony zdecydowanie, a wyszła trochę groteska. Zły scenariusz, brak logiki, nieprzyjemna teatralność, główna aktorka nie do zniesienia. Niestety nawet gołe pośladki Dorocińskiego na niewiele się zdały. (Jeśli szukacie ciekawych filmów z Dorocińskim TUTAJ inne recenzje, na razie niewiele, ale lepszych filmów, bo na ten szkoda czasu.)

Dziękujemy za Dorocińskiego, czyli recenzja „Ogrodu Luizy”


W szpitalu psychiatrycznym poznają się gangster Fabio i żyjąca w swoim świecie osiemnastolatka Luiza. Rodzice nie potrafią ( i po części nie chcą) dłużej sprawować nad nią kontroli, najwygodniejszym wyjściem byłoby umieszczenie jej na zawsze w szpitalu. Jednak Fabio wiedząc jakie niebezpieczeństwa czyhają na nią w zakładzie, bierze sprawy w swoje ręce i zaczyna opiekować się chorą. Między dziewczyną, a Fabio nawiązuje się ciekawa relacja.

Na początku sceny z Luizą mnie drażniły, były przerysowane, pokazane w lekko drażniący sposób. Fajne jest, że z czasem gdy ją poznajemy zaczynamy coraz lepiej rozumieć jej zachowania i wypowiedzi, z czasem zaczynamy nawet lubić. Długo myślałam nad grą Patrycji Soliman i niestety nie podobała mi się. Była sztuczna i chwilami męcząca. Z czasem małymi kroczkami przekonywałam się do jej gry, ale i tak patrząc na całokształt mam trochę zastrzeżeń. Może właśnie o to chodziło, może miała tak zagrać, ale mi to nie pasowało, była odcięta od filmu, nie wpasowała się.