Pokazywanie postów oznaczonych etykietą willem dafoe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą willem dafoe. Pokaż wszystkie posty

"Grand Budapest Hotel" - recenzja


dramat/komedia
oryginalny tytuł: The Grand Budapest Hotel
rok: 2014
reżyseria: Wes Anderson
scenariusz: Wes Anderson

Grand Budapest Hotel najlepsze lata ma już za sobą. Znajdujący się w Republice Żubrówka hotel jest w kiepskim stanie, do tego zatrzymuje się w nim niewielu gości. Pewien goszczący tam pisarz (Law) poznaje starego właściciela hotelu, dzięki którego opowieści cofamy się do lat 30-tych, gdy to pracował jako lobby boy, a jego mistrzem był znany i szanowany konsjerż Gustave (Fiennes). Miał jednak dwie słabości - seks z blond starszymi, majętnymi, mieszkankami hotelu oraz intensywny zapach jego ulubionych perfum. O ile to drugie oprócz drapania w nosie osób wsiadających po nim do windy nie stwarzało problemów, to pierwsza ze słabości stała się powodem, przez który wplątał się w poważne tarapaty – został oskarżony o zabójstwo Madame D.(Swinton), a uwierzcie, że z jej rodziną (Brody, Dafoe) nikt nie chciałby mieć na pieńku.

Świat Wesa Andersona


Ci, którzy widzieli przynajmniej dwa filmy Wesa Andersona z pewnością zauważyli powtarzające się, podobne elementy, z których składa się przedstawiany przez niego świat. Postanowiłam pogłowić się trochę i wypisać wszystko co przyjdzie mi do głowy, udało się dostrzec 29 z nich :)

"Podwodne życie ze Stevem Zissou" - recenzja



komedia/dramat/przygodowy
oryginalny tytuł: The Life Aquatic with Steve Zissou
rok: 2004
reżyseria: Wes Anderson
scenariusz: Wes Anderson

Szóstym (i przedostatnim) filmem Wesa Andersona, który obejrzałam jest "Podwodne życiem ze Stevem Zissou". Produkcja nie przebiła "Fantastycznego Pana Lisa", ale umiejscowiłam ją nad "Genialnym klanem" i "Rushmore". Film to standardowo wysoki (pod każdym względem) poziom Andersona, ale tym razem z większą domieszką akcji. Jak zawsze świetne, złożone postaci: Murray, który przeszedł samego siebie, Willem Dafoe, którego nie spodziewałam się tutaj, a mile mnie zaskoczył i przykuwał uwagę oraz równie niebanalna i hipnotyzująca Anjelica Huston w roli żony głównego bohatera. Trzeba również wspomnieć o Cate Blanchett i Owenie Wilsonie, którzy byli nie tak mocno zarysowanymi, ale przez to niejednoznacznymi bohaterami. Z nimi również łączy się pewne napięcie, gdyż widz do końca nie wie jakie są między nimi, a Stevem Zissou powiązania, relacje i czy z reporterką nie wiąże się jakaś tajemnica.

"Fantastyczny Pan Lis"

animacja/komedia/przygodowy
oryginalny tytuł: Fantastic Mr. Fox
rok: 2009
reżyseria: Wes Anderson
scenariusz: Wes Anderson, Noah Baumbach

Ci, którzy czytają mojego bloga od pewnego czasu wiedzą, że po obejrzeniu „Pociągu do Darjeeling” totalnie, nieodwołalnie i na zabój zakochałam się w Wesie Andersonie. Kolejnym filmem, po który sięgnęłam było „Moonrise Kingdom” – cudo. Wtedy wiedziałam, że będzie trudno już przebić te filmy, bo poprzeczka podskoczyła bardzo wysoko, a że wyczytałam, że wcześniejsza twórczość nie jest jeszcze aż tak „andersonowa” miałam pewne obawy, które po części się sprawdziły. Pomiędzy moimi dwoma ulubionymi filmami Andersona powstał „Fantastyczny Pan Lis”, do którego podchodziłam bardzo sceptycznie. Po obejrzeniu zdjęć stwierdziłam, że sposób w jaki wykonana jest animacja nie specjalnie do mnie przemawia i generalnie pod względem wizualnym nie jest za bardzo w moim guście. Jak już się domyślacie niepotrzebnie zwlekałam. Ten film po prostu ocieka zajebistością. Zresztą tak jak tytułowy Pan Lis.