Urodzona 34 lata temu w Jerozolimie jako Neta-Lee Hershlag. W wieku 3 lat rodzina przeniosła się do USA. Jej ojciec jest ginekologiem, a matka malarką. Jej dziadek pochodził z Rzeszowa. Absolwentka psychologii na Harvardzie. Zna 6 języków. Od 2011 mama Aleph, a od 2012 żona tancerza Benjamina Millepieda. Dwukrotnie dominowana do Oscara, którego otrzymała w 2011 roku za pierwszoplanową rolę w dramacie psychologicznym "Czarny łabędź". Trzykrotnie nominowana do Złotego Globu (wygrała dwukrotnie). Od dziecka jest wegetarianką. Jej hobby to nurkowanie. Reklamowała m.in. perfumy Diora i kosmetyki Estee Lauder.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natalie portman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą natalie portman. Pokaż wszystkie posty
Filmy, na których płakały gwiazdy
Widzowie oglądają ich na ekranie, ale czasem to oni stają się widzami. Zdarzyło mi się zwyczajnie z ciekawości szukać informacji o gustach filmowych moich ulubionych aktorów. Natknęłam się na serię wywiadów - gwiazdy zwierzyły się magazynowi W i przyznały na jakich filmach płakały. Postanowiłam wybrać kilka z ich propozycji. Niestety większości filmów nie widziałam, więc wyjątkowo opisy pochodzą od dystrybutorów bądź z filmwebu.
Najpiękniejsze amerykańkie aktorki
Były polskie aktorki, były europejskie aktorki. Przyszedł czas na najpiękniejsze amerykańskie aktorki, chociaż jak wiadomo u większości z nich można doszukać się innych korzeni (dorzucam nawet na końcu Charlize Theron mimo, że pochodzi z RPA, ale nie będę robić postu o afrykańskich aktorkach, ani innego, a gdzieś o tej piękności muszę wspomnieć!). Jak widzicie tym razem nie jest to ranking, uporządkowanie tylu wspaniałych kobiet w jakiejś kolejności jest wyzwaniem, którego się nie podejmuję :) Jak zawsze czekam na wasze opinie i komentarze.
Natalie Portman
"Leon Zawodowiec", "Czarny łabędź" i "Thor"
"Thor: Mroczny świat" - recenzja + "Thor" i "Avengers"
fantasy/przygodowy
oryginalny tytuł: Thor: The Dark World
rok: 2013
reżyseria: Alan Taylor
scenariusz: Ch. Yost, Ch. Markus,
S. McFeely
Nie znam się na tego typu kinie. Pomyślałam jednak, że napiszę
kilka słów o wymienionych wyżej trzech produkcjach - chyba głównie dla kobiet takich jak ja,
które wzdrygają się na samą myśl o tej serii, a nie dały jej nawet szansy. Skupię się
na zeszłorocznym „Thor: Mroczny świat”, bo z ich trójki
spodobał mi się najbardziej. Jak napisałam nie jestem fanką tego
typu kina, a film trwający blisko 2 godziny minął mi miałam wrażenie w dosłownie
30 minut. Kiedy kończył się chciałam jeszcze i jeszcze. Odpoczęłam, pośmiałam
się i zwyczajnie dobrze się bawiłam. Nawet osobom dla których świat z
komiksów Marvela jest zupełnie obcy polecam film, bo to porządna
rozrywka dla każdego. Mimo, że chemii między Thorem, a Jane próżno szukać to produkcja ta i
tak zostanie moją ulubioną z tych trzech, które dotychczas oglądałam.
Świat Wesa Andersona
Ci, którzy widzieli przynajmniej dwa filmy Wesa Andersona z pewnością zauważyli powtarzające się, podobne elementy, z których składa się przedstawiany przez niego świat. Postanowiłam pogłowić się trochę i wypisać wszystko co przyjdzie mi do głowy, udało się dostrzec 29 z nich :)
Wes Anderson: "Hotel Chevalier" i "Pociąg do Darjeeling"
dramat/komedia
oryginalny tytuł: The Darjeeling Limited
rok: 2007
reżyseria: Wes Anderson
scenariusz: Wes Anderson, Roman Coppola, Jason Schwartzman
oryginalny tytuł: The Darjeeling Limited
rok: 2007
reżyseria: Wes Anderson
scenariusz: Wes Anderson, Roman Coppola, Jason Schwartzman
Z okazji, że w piątek na ekrany kin wchodzi intrygująco
ciekawy film „Kochankowie z księżyca. Moonrise Kingdom” i w związku z tym ostatnio
dużo czytałam o Andersonie, o którego dorobku nie wiem nic, postanowiłam się z
którymś z jego dzieł zapoznać. Wybrałam w końcu jeden z troszkę niżej ocenionych
filmów „Pociąg do Darjeeling” – zachęcił mnie Adrien Brody w obsadzie. Okazało
się, że przed seansem powinno się obejrzeć 13 minutowy prolog „Hotel Chevalier”
co też uczyniłam (jest dostępny TUTAJ). Prostota, minimalizm, krótko
ostrzyżona, subtelna Natalie Portman, koleś, który do złudzenia przypomina
Anthony’ego Kiedisa, trochę bajkowy nastrój, bardzo ciekawa praca kamery, oszczędne,
dobre dialogi. Wiadomo, 13 minutowy film, trudno popaść w zachwyt po tym czasie,
aczkolwiek poczułam już przedsmak czegoś ciekawego. W ostatniej scenie rozwalił
mnie widok na Paryż - obejrzycie, będziecie wiedzieć o co chodzi (przy okazji będzie
to próbka poczucia humoru Andersona, po której ocenicie czy warto wsiadać do „Pociągu
do Darjeeling”).
Subskrybuj:
Posty (Atom)







