Pokazywanie postów oznaczonych etykietą james franco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą james franco. Pokaż wszystkie posty

Spektakl "Myszy i ludzie"

Bystry, wygadany George (Franco) i mało inteligentny, ale bardzo dobry i przy tym niesamowicie silny Lennie (O'Dowd) nie mają rodzin, nie mają zobowiązań, nie mają domu, ale mają siebie. Lekko upośledzony mężczyzna nieświadomie, lecz bez przerwy sprowadza na dwójkę przyjaciół kłopoty przez co też nigdzie nie mogą zagrzać dłużej miejsca. Jednak Lennie oprócz problemów i trosk daje George'owi coś więcej - marzenia. Tylko one dają poczucie sensu i celu w czasach Wielkiego Kryzysu. Tylko on w ponurym świecie południowej Ameryki potrafi przez swoje dziecięce potrzeby i ciekawość dostrzec radość i piękno.

Powieść "Myszy i ludzie" Steinbecka została oparta o zdobyte przez niego do artykułu dla San Francisco News informacje na temat migrujących po Kalifornii pracowników oraz  jego własne doświadczenia z pracy na farmie. Książka wielokrotnie była przenoszona na duży ekran oraz deski teatru i jest obecnie zaliczana do jednego z najważniejszych dzieł noblisty.

Przystojniaki pod choinkę

Z okazji Świąt nie musicie niczego czytać ;) Postanowiłam zrobić płytki, banalny i jakże cieszący oko post. Wiem, że wszystkim nie dogodzę, każdy ma inny gust, ale co zrobić. Delektujcie się do woli ;)

"To już jest koniec" - recenzja

komedia/fantasy
oryginalny tytuł: This Is The End
rok: 2013
Reżyseria: Evan Goldberg, Seth Rogen
Scenariusz: Evan Goldberg, Seth Rogen

„To już jest koniec” zostało w Polsce przyjęte tak sobie. Wydaje mi się, że poniekąd wynika to ze słabej znajomości aktorów grających w filmie oraz plotek i żartów z nimi związanych. W USA został przyjęty lepiej i nawet krytycy pisali o nim zaskakująco pozytywnie (jak na produkcję o tak specyficznym humorze). Do Los Angeles przyjeżdża Jay Baruchel i mimo niespecjalnych chęci na wyjście z domu Seth Rogen zaciąga go na imprezę u Jamesa Franco. Na miejscu są też m.in. Jonah Hill, Danny McBride, Michael Cera, Emma Watson i Rihanna. Niedługo po ich przyjściu w mieście zaczyna dziać się coś dziwnego…

Film jest pojechany, chłopaki puścili wodzę fantazji i stworzyli coś zdrowo porąbanego. Dla mnie olbrzymią atrakcją (i czymś niespotykanym) było to, że aktorzy zagrali… samych siebie, a jakby tego było mało wyśmiewali się ze swoich własnych wad czy stereotypów z nimi związanych. Przez to też film nabiera pewnej autentyczności i po prostu wciąga. Mimo, że głównymi atrakcjami jest obsada i humor to nie zapomniano też o efektach specjalnych oraz moim zdaniem ciekawie poprowadzonym wątku katastroficznym. Zdecydowanie nie ma drugiej takiej produkcji. Świetne dialogi, dobre efekty i dużo humoru. Na wieczór z piwem i z przymrużeniem oka.

Dobre i złe romanse

Często przedstawiany w filmach wątek zdrady jest tak prostym i popularnym, a zarazem zawsze aktualnym i wyjątkowo ciekawym. Zaczynając od tego, że oglądamy często intymną, szczerą i przejmującą relację oddalającej się od siebie pary (np. jak w "Blue Valentine), potem widzimy wątpliwości i wahania (które sami nierzadko również odczuwamy, świetnie przedstawione w "Takie This Waltz"), by potem często czuć (skażoną), lecz uskrzydlającą świeżość przy nowym parterze czy kochanku (lub też wyrzuty sumienia i upadek). Pełni obaw, smutku, ale i szczęścia bohaterowie muszą stawić czoła konsekwencjom (karom?) tego co uczynili. Często stawiamy sobie pytanie czy bohater/ka porzuci dawne życie, jak zakończy się film? Z produkcji zawierających tego typu wątek szczególnie ujął mnie swoją magią właśnie "Take This Waltz", ale chyba najbardziej byłam ciekawa zakończenia "Małych dzieci". Temu tematowi poświęciłam jeden, krótki post (tutaj), ale postanowiłam zrobić nie tylko listę filmów, w których przewija się wątek romansu, ale również z przymrużeniem oka dodać do tego swoje odczucia, które towarzyszyły mi podczas seansu.

"Oz Wielki i Potężny" - recenzja


fantasy/przygodowy
oryginalny tytuł: Oz: The Great and Powerful
rok: 2013
reżyseria: Sam Raimi
scenariusz: Mitchell Kapner, David Lindsay-Abaire

„Czarnoksiężnik z Krainy Oz” to powieść, która została wydana już grubo ponad 100 lat temu. Książka była ważnym wydarzeniem, gdyż był to tak naprawdę pierwszy utwór fantasy w amerykańskiej literaturze dziecięcej. O Czarnoksiężniku słyszałam wiele razy, ale szczerze mówiąc nawet dokładnie nie pamiętałam całej historii, dlatego też nie odniosę się do tego jak fabuła produkcji ma się do książki. Taka klasyka oczywiście była przenoszona na ekran nie raz i nie dwa, tym razem postanowił uczynić to Sam Raimi wspomagając się efektami 3D. Czemu po kilku miesiącach od premiery zdecydowałam się jednak wrócić do filmu? Jak domyślacie się były 2 powody: James Franco i Michelle Williams. A czemu dopiero teraz? Skoro „Alicja w Krainie Czarów” na filmwebie oceniona jest na 7,1, „Parnassus” na 6,6 i nawet znielubiona (nie wiem czemu – rewelacyjny film) przez wszystkich „Królewna Śnieżka i Łowca” uzbierała 6,3 to taki sam wynik filmu „Oz Wielki i Potężny” sugerował mi, że produkcji wiele brakuje. Nic podobnego. Otrzymałam barwne, piękne fantasy (chyba nawet barwniejsze) niż myślałam z nieoczekiwaną przeze mnie szczyptą fajnego humoru! Film okazał się na pewno lepszy od „Alicji w Krainie Czarów”, a 7 jest absolutnie adekwatną oceną.

"Spring Breakers" - recenzja

dramat
rok: 2012
reżyseria: Harmony Korine
scenariusz: Harmony Korine

Często mam problem i nie wiem jaką ocenę wystawić po seansie, ale tutaj naprawdę nie wiem. Powiem tak: ten film wcale nie jest zły i ten film wcale nie jest taki głupi. Generalnie okazał się miłą niespodzianką. Nie znajdziecie tu tego, czego można się spodziewać, czyli ucieszonych nastolatek krzyczących „ale super nawaliłyśmy się” i robiących różne śmieszne, szalone rzeczy. Przede wszystkim to nie jest komedia (chociaż znajdą się tu sceny przerysowane etc., po części komediowe - najchętniej nie przypisywałabym filmu do żadnego gatunku) , ta produkcja w ogóle nie jest wesoła, nie widać tam nikogo kto się śmieje. Ten film jest psychodeliczny i mroczny. Dodam jeszcze, że z biegiem akcji można w nim dostrzec sporo satyry.